Trzeba mieć wytrwałość i wiarę w siebie. Trzeba wierzyć, że człowiek jest do czegoś zdolny i osiągnąć to za wszelką cenę.

Maria Skłodowska-Curie

 

ALKOHOLIZM - CHOROBA ZDRADLIWA

Alkoholizm jest nie tylko chorobą siejącą spustoszenie, lecz także - wprowadzającą w błąd. Wielu ludzi nie uświadamia sobie, że cierpi na tę zagrażającą życiu chorobę, aż do momentu, w którym jest niemal za późno na zrobienie czegokolwiek. Jeśli mamy dość szczęścia, by pozbyć się często towarzyszących alkoholizmowi zaprzeczeń, to dostrzeżemy przebłyski tego, do czego choroba nas zaprowadziła i dokąd zmierzamy. Owe momenty jasności niezwykle rzadko jednak zdarzają się pijącym alkoholikom. Z reguły, w charakterystyczny dla alkoholizmu sposób, pozostajemy ślepi na to, co alkohol zrobił z nami i z tymi, którzy nas otaczają.

Dla swych ofiar alkoholizm jest nie do pojęcia. Dla wielu alkoholików jest to problem ciągłego szamotania się między trzeźwością a piciem. Nie piją codziennie i nie za każdym razem picie kończy się upiciem lub katastrofą. Prawdą jest bowiem tylko to, że każdy nawrót choroby alkoholowej musi zacząć się od pierwszego kieliszka, natomiast błędem byłoby interpretowanie tego truizmu tak, że jeden kieliszek musi koniecznie wyzwolić u każdego alkoholika mechanizm prowadzący do katastrofalnego epizodu pijackiego. Alkoholikom należy doradzać, aby powstrzymywali się od picia każdego rodzaju i każdej ilości alkoholu, lecz nie dlatego, że wtedy natychmiast się upiją, lecz właśnie dlatego, że prawdopodobnie się nie upiją! Jest to jeden  powodów,   dla których tę chorobę określa się często Jako zdradziecką.  Otóż,  wielu alkoholików będzie próbowało udowodnić sobie,   że nie są alkoholikami, pijąc przy  jakiejś okazji jeden  lub  dwa kieliszki i na tym poprzestając.   Wydaje im się, że odnoszą sukces w tym  samo oszukańczym   działaniu.   Lecz gdybyśmy obserwowali   tych   alkoholików   dłużej,   to   najprawdopodobniej stwierdzimy,   że  ich   "dowód"   nie   wytrzymuje   próby czasu,   gdyż takie picie doprowadzi w końcu do upicia się i klęski.   Takich uzależnionych nazywamy pijącymi epizodycznie lub upijającymi się na pijatykach.   Z powodu epizodycznego charakteru ich problemu, alkoholicy  ci  mają  wielkie  trudności  z   dostrzeżeniem,   że  są faktycznie uzależnieni.

Oprócz epizodycznych alkoholików,  na przemian pogrążających się w pijaństwie i wstrzymujących się od upijania, istnieje grupa, u której najmniejsza choćby dawka alkoholu wywołuje nieprzepartą chęć upicia się. Dla tych alkoholików pierwszy kieliszek będzie zawsze tym,  o który było za wiele, ponieważ dosłownie każda sytuacja  związana  z  piciem  kończy  się  zawsze  w ich przypadku upiciem i zaburzonym lub nieakceptowanym społecznie zachowaniem.

Są oczywiście tacy alkoholicy, którzy piją dzień w dzień. Dla nich ta choroba jest równie zdradliwa jak dla alkoholików epizodycznych, choć z zupełnie innych powodów. Otóż u wielu spośród codziennie pijących alkoholików poziom tolerancji na ten środek staje się tak wysoki, że mimo wysokiego stężenia alkoholu we krwi zachowują się normalnie. O alkoholikach tego typu mówi się niekiedy, że piją "na rozgrzewkę", ponieważ pija tak, aby utrzymać określony poziom alkoholu w organizmie. Ten pożądany poziom jest stanem stałym, Jakby "rozgrzaniem alkoholowym", który pijący pragnie podtrzymać i zachować.

Ponieważ    tacy    alkoholicy,    pijący   codziennie, zapijają się na śmierć spokojnie całymi latami, nie przy­ciągają uwagi otoczenia w takim stopniu jak krzykliwi, gwałtowni i zachowujący się nieodpowiedzialnie alkoholi­cy innych rodzajów. Mogą więc długo nie mieć konfliktów z prawem, z sąsiadami, czy w pracy, aż do chwili, gdy ich alkoholizm nie osiągnie znacznych rozmiarów. Bardzo często szkody przez nich ponoszone mają cha­rakter wewnętrzny, ponieważ alkohol atakuje i syste­matycznie niszczy główne układy i narządy organizmu. Alkoholizm tego typu jest doprawdy chorobą zdradliwą, która w ciszy niszczy swe ofiary nieświadome często tego, co się z nimi dzieje. "Rozgrzewający się" alkoho­licy mają zwykle trudności z dostrzeżeniem u siebie problemu z piciem. Często dopiero czujny lekarz, który zauważy podczas badania powiększenie wątroby lub odkryje jakąś inną związaną z alkoholem chorobę, zwra­ca uwagę na możliwość istnienia problemu alkoholowego.

Tak wiec, jednym ze źródeł nieporozumień w kwestii alkoholizmu jest różnorodność modeli picia. Niektóre z tych modeli odpowiadają szeroko rozpo­wszechnionym stereotypom, znaczna jednak większość od nich odbiega.

Rodzaj napoju alkoholowego jest również potencjalnym źródłem nieporozumień dla kogoś, kto nie uświadamia sobie, że cierpi na te chorobę. Wielu alko­holików po prostu nie wierzy w swój alkoholizm, ponie­waż "nigdy nie tyka napojów wysokoprocentowych". Piją tylko piwo lub świetny francuski burgund, bądź nawet wina domowej roboty czy słabe nalewki owocowe. Dla nich alkoholikami są ci, którzy piją "mocne" napoje, takie jak gin, whisky, koniak, wódka itp.

Prawda wygląda oczywiście tak, że wszystkie napoje alkoholowe zawierają alkohol i znaczenie ma właśnie ten alkohol, a nie napój, w którym się on znaj­duje. Alergie na chmiel, drożdże, owoce, zboża i inne substancje roślinne, z których produkuje się alkohol, mogą mieć związek z reakcjami niektórych ludzi na jego spożycie. W przypadku alkoholizmu zdecydowana więk­szość poważnych badaczy jest zgodna co do tego, że zasadniczym elementem jest alkohol i produkty jego rozkładu metabolicznego, a nie rodzaj napoju,

Reasumując - alkoholikiem może być każdy, kto pije cokolwiek, co zawiera alkohol, czy będzie to piwo, wino, napoje spirytusowej nalewki, gin czy wódka.

Jeszcze innym, kolejnym źródłem nieporozumień ilość wypijanego alkoholu. Co prawda, alkoholi­cy zwykle wypijają więcej alkoholu niż niealkoholicy, nie Jest to jednak żelazną regułą. Niektórzy alkoholicy nie muszą pić ani długo, ani dużo, zanim zaczną mieć kłopoty z alkoholem.

I tak na przykład, kobiety mogą mieć poważne kłopoty związane z alkoholem, choć ilość wypijanego przez nie alkoholu jest znacznie mniejsza niż wypijana przez wyższych i cięższych osobników płci męskiej. Podobnie, ponieważ starzejący się mózg wykazuje zazwyczaj umniejszoną tolerancją na alkohol, starsi alko­holicy już po wypiciu stosunkowo małej ilości alkoholu mogą przejawiać zachowania stwarzające problemy. Także młodociani alkoholicy o skromnym doświadczeniu w kontaktach z alkoholem mogą zachowywać się wyjąt­kowo nieskładnie po kilku zaledwie kieliszkach. Alkoho­licy zażywający pewne leki stosowane w leczeniu chorób przewlekłych mogą zachowywać się inaczej już po wypiciu minimalnych ilości. Tak wiec, picie dużych ilości alkoholu - choć jest oczywiście ważnym czynnikiem, który należy brać pod uwagę - nie stanowi bezbłędnego wyróżnika alkoholizmu.

Picie dużych ilości alkoholu jest zawsze samo w sobie niebezpieczne. Alkohol to groźny środek che­miczny i ci, którzy dużo piją, w oczywisty sposób narażają się na choroby i uszkodzenia przezeń wywoły­wane. W związku z tym trzeba zawsze poważnie trakto­wać nadmierne picie i dążyć do jego ograniczenia, jeśli nie wręcz zrezygnowania z picia w ogóle. Nie można jednak sądzić, że gdy nie występuje picie dużych ilości alkoholu, to nie może być mowy o alkoholizmie.

Czy istnieje jakiś niezawodny wskaźnik orientują­cy człowieka w jego prawdziwym położeniu, jeśli nie jest nim sposób picia, rodzaj napoju ani ilość wypijane­go alkoholu? Otóż warto skupić uwagę na KONSEKWENCJACH. Zamiast pytać "Ile piję?" lub "Jak często pije?" można spróbować zapytać samego siebie "Co się dzieje kiedy piję?". Trzeba postarać się o ucz­ciwą odpowiedź, bo inaczej nic z tego nie wyniknie. Trzeba również zdobyć się na cierpliwość w momencie zadawania sobie tego pytania, nie od razu bowiem dost­rzeżemy wszelkie konsekwencje picia, jako że pamięć ludzka ma tendencje do wymazywania wszystkiego, co mogłoby nieść samooskarżenie, poczucie winy, niepokój lub wstyd. Jeśli jednak zdołamy pozbyć się na chwilę nastawienia obronnego i zadać pytanie z pokorą, to zwykle zaraz pojawią się odpowiedzi. Dla większości z nas - alkoholików - ślady choroby widoczne są na niezliczonych ścieżkach naszego życia. I jeśli staniemy się archeologami własnej przeszłości, to-okaże się, że już pod samą powierzchnią natkniemy się na wiele śla­dów skutków picia.

Badając naszą sytuację powinniśmy zapytać siebie o  to, czy mieliśmy wywołane piciem luki w pamięci (tak zwane "urwanie filmy" ) jest to bowiem jedną z pierw­szych oznak zagrożenia alkoholizmem. Jeśli przypomni­my  sobie,   że  zdarzyło nam się obudzić po pijaństwie i nie móc w żaden sposób odtworzyć tego, co działo się od  pewnego  momentu  poprzedniego wieczora,  to zna­czy,  że urwał nam się film. Jeśli wróciliśmy z baru do domu samochodem i nie pamiętamy, jak to się stało lub jeśli rozmawialiśmy z kimś i zupełnie nie wiemy o czym, to znaczy, że mamy lukę w pamięci.

Luki pamięciowe mogą obejmować kilka chwil, cały wieczór, a niekiedy nawet kilka dni. To, że nie jesteś­my w stanie przypomnieć sobie co się działo, wcale nie oznacza, że byliśmy nieprzytomni. Alkoholicy w dal­szym ciągu funkcjonują, kiedy urywa im się film. Spa­cerują, rozmawiają, prowadzą samochód, jedzą, podpisu­ją kontrakty, podejmują zobowiązania, chodzą na dan­cingi, uprawiają seks. Kłopot tylko z tym, że potem nic nie pamiętają. Ten wczesny objaw uzależnienia występuje u wszystkich alkoholików. Jeśli więc zastanawiasz się nad sobą, to pamiętaj, że możesz być uzależ­niony, mimo że nie miałeś luk w pamięci.

Sposobem na rozpoznanie u siebie alkoholizmu może być analiza jakości własnych stosunków z ludźmi. Z alkoholizmem idą często w parze kłopoty z dziećmi, o ile je masz. Osoby związane małżeństwem mają zwykle w mniejszym lub większym stopniu pogmatwane przez alkoholizm stosunki ze współmałżonkiem. Picie prowadzi do konfliktów z przyjaciółmi, ukochanymi, kolegami z pracy, a nawet z nieznajomymi spotykanymi w ba­rach, na przyjęciach i na ulicach.

Jeśli nasze picie jest przyczyną kłopotów w podstawowych związkach międzyludzkich, to musimy poważnie wziąć pod uwagę możliwość, że padliśmy ofiarą choroby alkoholowej.

Innym jeszcze, powszechnie występującym, skut­kiem picia mogącym być oznaką alkoholizmu są kolizje z prawem. Prowadzenie pojazdu po spożyciu alkoholu lub wręcz po pijanemu, zakończone zatrzymaniem, powinno skłonić do poważnego zastanowienia się nad swoim piciem. Jeśli naszym zachowaniem pod wpływem alkoholu budzimy z jakichkolwiek przyczyn zainteresowanie policji, to znak, że coś jest z nami nie w porzą­dku. Nie trzeba chyba mówić, że aresztowanie i skaza­nie za przestępstwo dokonane pod wpływem alkoholu stanowi dowód, którego chyba nikt nie zdoła zlekceważyć.

Chociaż niektórzy alkoholicy mogą odnosić sukcesy finansowe, to z reguły z chorobą wiąże się postępu­jące bankructwo i ruina. Pijący alkoholicy często głupio przepuszczają pieniądze, wykazując przy tym dużą beztroskę. Mogą trwonić swe oszczędności, inwestując je w jakieś wątpliwe przedsięwzięcia albo mogą proceso­wać się za wszystko, co posiadają. Te negatywne konsekwencje finansowe picia powinny być dla zaintereso­wanych kolejną ważną informacją.

I wreszcie, "czerwonym światłem" alarmującym o alkoholizmie powinny być takie poważne konsekwencje zdrowotne, jak wypadki i choroby związane z piciem alkoholu. Na przykład, jeśli ktoś nadużywający alkoho­lu ma marskość wątroby, jest to prawdopodobnie sku­tek alkoholizmu. Podobnie - zapalenie trzustki u osoby pijącej często i dużo można wiązać z alkoholizmem, choć wywołują je również inne czynniki. Alkoholizmowi nie­rzadko towarzyszą tak dramatyczne wydarzenia, jak kraksy samochodowe, utonięcia na płytkiej wodzie, wypadki na wodzie i w powietrzu, bójki, pożary w domu, upadki, zranienia na skutek niewłaściwego obchodzenia się z różnymi narzędziami, urządzeniami i bronią.

Poza przyglądaniem się skutkom picia możemy również obserwować, czy nie towarzyszą mu inne ozna­ki. Do takich oznak zaliczyć można niekiedy picie alko­holu łapczywie, dużymi łykami, zamiast sączenia drin­ków. Inne to: wewnętrzne roztrzęsienie następnego dnia po pijaństwie, drżączka lub trzęsące się ręce, picie poranne, wymyślanie pretekstów do nadmiernego picia, ukrywanie butelek w pracy lub w domu, całkowi­te zaprzestawanie picia na pewien czas.

Niebezpiecznym sygnałem jest również zaabsorbo­wanie alkoholem i sytuacjami, w których się pije. Jeśli okaże się, że często myślimy o piciu i staramy się być tam,   gdzie będzie się pić, albo też sami taką sytuację aranżujemy, powinno to stanowić dla nas sygnał ostrze­gawczy.  Oczywiście, ludzie chodzą na przyjęcia i sami je organizują po to,   żeby  się  spotkać i porozmawiać z   przyjaciółmi.   Jeśli   dla nas  główną atrakcją takich spotkań  jest   picie,   to   musimy   się  do  tego uczciwie przed sobą przyznać. Jeśli tracimy czasem kontrolę nad ilością wypijanego alkoholu i nad zachowaniem w trakcie picia, to nie możemy tych faktów lekceważyć bez nara­żania się na duże ryzyko.  Jeśli nie jesteśmy w stanie ręczyć za swoje zachowanie po wypiciu, to znajdujemy się naprawdę w wielkim niebezpieczeństwie. Alkoholicy, którzy utracili kontrolę rozbijają samochody, zadają się z ludźmi, od których winni trzymać się z daleka, zabi­jają   siebie   lub  innych,   krzywdzą  swych   małżonków i swe dzieci, robią z siebie głupków w pracy, w są­siedztwie i w ogóle w towarzystwie. Nie mogąc się powstrzymać od picia, alkoholicy, którzy utracili kont­roli, ze swych przyjaciół czynią wrogów i stawiają się w niekorzystnej sytuacji w życiu osobistym i kontaktach służbowych. Wziąwszy to pod uwagę, nie powin­niśmy dać się zwieść przekonaniu, że zdarzające się nam od czasu do czasu wypadki utraty kontroli są jedynie nieszkodliwą zabawą. Tego rodzaju epizody mogą nas kosztować szacunek do samych siebie, a nawet życie.

O ile każda sporadyczna utrata kontroli nad piciem i zachowaniem po wypiciu jest sprawą poważną, to częste lub nagminne utraty kontroli są znakiem iście złowieszczym. Jeśli często zdarza się nam upić, chociaż postanowiliśmy wypić tylko parę kieliszków, to znaczy, że mamy poważny problem alkoholowy. Jeśli zaś okazuje się, że pod wpływem alkoholu robimy coś, co stoi w sprzeczności z wartościami uznawanymi przez nas za podstawowe, to będzie lepiej, jeśli natychmiast weźmie­my się za bary z problemem alkoholowym.

Następująca definicja alkoholizmu może okazać się przydatna przy dokonywaniu ostatecznej analizy:

Alkoholicy to ludzie, którzy nie są w stanie konsekwentnie kontrolować swego picia przez dłuższy czas, i którzy nie mogą ręczyć za swe zachowanie po tym, jak zaczną pić.

Źródło: Fragment książki John Wallace - Alkoholizm nowe spojrzenie na chorobę

  
printFrom: http://osrodkiterapeutyczne.pl/alkoholizm.html
Accessibility statementStrona domowaMapa stronySzukajContactUp